Gdzie jest Europa?

Unia Europejska, zamiast zjednoczyć i wzmocnić Europę, przyczynia się do jej spektakularnego rozpadu. Na Zachodzie trwa partyzancka wojna radykalnego islamu z krajami do niedawna chrześcijańskimi, które na własne życzenie tracą swoją tożsamość. Po wpuszczeniu do Europy milionów przybyszów, traktujących Zachód, jako zupełnie obcą i wrogą cywilizację, staje się oczywiste, że polityczne elity zmierzają do stworzenia kontynentu bez granic, narodów, jednorodnej kultury i religii. Jako narzędzie tego zabiegu podcinania korzeni wybrano islam, który korzystając z bezkrytycznej tolerancji liberalnej polityki, nie ośmielającej się nawet krytykować najbardziej oburzających praktyk “religii pokoju”, sam nigdy nie zaakceptuje zachodnich wartości, konsekwentnie je niszcząc. Moralny gorset, utrzymujący kręgosłup wartości, na których zbudowano Europę został całkowicie rozluźniony.

Krzysztof Szczerski o partyzanckiej wojnie terrorystycznej w Europie

Plan “równomiernego zaludnienia Ziemi” jest częścią globalnej idee fixe, zakładającej, że to narody są przyczyną całego zła na świecie: wojen, głodu, nierówności ekonomicznej. Przykładem tej wprowadzanej w życie koncepcji o komunistycznych korzeniach, jest zaaranżowana w Brukseli, pod patronatem Parlamentu Europejskiego, pięciopiętrowa wystawa, mająca obrazować historię Europy, a będąca zwykłym intelektualnym fałszerstwem.

Elity, przekonane, że “wiedza lepiej”, uparcie dążące do wprowadzenia nowego porządku świata uważają, że wymieszanie narodów w wielokulturowym obozie poprawności politycznej zagwarantuje nie tylko nieograniczoną kontrolę nad pozbawionymi instynktu samozachowawczego społeczeństwami, ale także doprowadzi do stworzenia prawdziwego “raju na Ziemi”, upiornej realizacji mrzonki Johna Lennona “Imagine”. Może właśnie ta iluzja jest szczególnie atrakcyjna dla gwiazd estrady i ekranu, bezkrytycznie angażujących się w obsesje “sprawiedliwej polityki społecznej i ekonomicznej”.

Pomimo powtarzanych różnymi kanałami pogłosek o planach powstrzymania nieograniczonego napływu migrantów, w tym roku do brzegów Italii “służby ratownicze” doprowadziły statki z 60 tysiącami uchodźców – o 20 tysięcy więcej, niż w roku ubiegłym. Liczna ta rośnie każdego dnia. Zasiedlanie Półwyspu Apenińskiego ludnością, nie mająca nic wspólnego z kulturą europejską nie jest przypadkowe. Ma symboliczny wymiar. Niszczenie charakteru państwa, którego historia, architektura i sztuka są podstawą i źródłem dziejów kultury europejskiej, ma na celu zrujnowanie fundamentów całej cywilizacji zachodniej. Dzień, w którym naprzeciw Bazyliki Świętego Piotra stanie meczet, będzie ostatecznym końcem Europy.

Na poniższym materiale video przedstawiono rezultat dwumiesięcznych obserwacji ruchu statków (“marine traffic” – także dostepne ze strony “Polska Canada”) Wyraźnie widać na nim, jak statki NGO (“organizacji pozarządowych”) systematycznie przewożą migrantów, kursując z Italii pod same brzegi Libii i z powrotem. Paul Joseph Watson nazywa to “usługami taxi” i trudno nie zgodzić się z tym, po obejrzeniu video.

 

Inicjatorka exodusu z Bliskiego Wschodu i Afryki, Angela Merkel, konsekwentnie podtrzymuje samobójczą decyzję zapraszania wszystkich “potrzebujących”, a głosy rozsądku przedstawia się bez żadnych dyskusji, jako “mowę nienawiści”, stopniowo wprowadzając prawa, zmierzające do ograniczenia wolność słowa. Walczy się z krajami, dla których jedność, patriotyzm i duma z historii są nadal skałą, będącą podstawą budowania przyszłości i fundamentem polityki. Przykładem tego jest propozycja kar, które Unia Europejska zamierzała nałożyć na Polskę, Węgry i Czechy za odmowę przyjmowania nielegalnych migrantów. Zdecydowana postawa wobec tych pogróżek to jedyny sposób ocalenia suwerenności. Wzorem takiej stanowczości jest wypowiedź byłego prezydenta Czech Vaclava Klausa, deklarującego konieczność wystąpienia Czech z Unii Europejskiej. Jego zdaniem, tylko w ten sposób Czechy będą mogły uniknąć narzucanej wielokulturowości, której fiasko zbiera teraz krwawe żniwo we Francji, Anglii i innych państwach europejskich, dotkniętych terroryzmem.

Równocześnie, na globalną skalę niszczy się Prezydenta Trumpa, walczącego z establishmentem i “łże mediami”, realizującego własną, niezależną politykę, nie liczącą się z naciskami potężnych sił, które dotychczas bez oporu kontrolowały politykę przywódców światowych “mocarstw”, w tym prezydenta Stanów Zjednoczonych. Trump doskonale zdaje sobie sprawę, na jak niebezpieczną wkroczył ścieżkę. Ma wrogów wszędzie: wśród politycznego zaplecza amerykańskiej administracji, w Berlinie, w Paryżu, w Brukseli i – wbrew narracji dyspozycyjnych dziennikarzy – także, a może przede wszystkim w Moskwie. Na szczyt G 20 w Hamburgu kanclerz Merkel i prezydent Macron wybierają się w konfrontacyjnym nastroju, starając się stworzyć wrażenie, że paryski “pakiet klimatyczny”, odrzucony przez Trumpa, jest priorytetem światowej polityki. Deklaracja Macrona “make planet great again” ma na celu wyszydzenie sloganu wyborczego prezydenta Stanów Zjednoczonych (“make America great again”) i przekonanie opinii publicznej, ze nadmierna emisja dwutlenku węgla jest jedynym zagrożeniem Europy.

Przed przylotem na zjazd G 20 w Hamburgu prezydent Donald Trump spotka się 6 lipca z przywódcami dwunastu państw na Szczycie Inicjatywy Trójmorza w Polsce. Amerykański przywódca potrzebuje sojuszników; może ich znaleźć wśród państw zainteresowanych ideą stworzenia silnego sojuszu, który potrafiłby się przeciwstawić dominacji Unii Europejskiej i stanowić przeciwwagę dla globalnej potęgi destrukcji. W Inicjatywę Trójmorza zaangażowane są państwa regionu bałtyckiego, adriatyckiego i czarnomorskiego. To Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Słowenia, Chorwacja, Bułgaria, Rumunia, Litwa, Łotwa, Estonia i Austria. Koncepcja sojuszu dopiero się krystalizuje (wygląda, że wiodącą rolę w niej mają Polska i Chorwacja) i nie wiadomo, na ile politycy zainteresowanych państw, będą mogli prowadzić niezależną politykę, czy będą mieli odwagę i czy będą zdolni do dostrzeżenia prawdziwego zagrożenia i stworzenia wspólnej wizji, opierającej się na zrozumieniu potrzeby ocalenia kultury europejskiej, w oparciu o wyjątkowość poszczególnych państw. Taka wizja jest konieczna i potrzebna Europie i światu. Potrzebuje jej także Donald Trump, zagrożony wewnętrznymi frontalnymi atakami, zmierzającymi do destabilizacji i usunięcia prezydenta z urzędu. Pozbawiony kontroli nad polityką Stanów Zjednoczonych establishment aż trzęsie się z nienawiści i gorączkowej potrzeby wykończenia demokratycznie wybranego polityka. 14 czerwca podczas treningu przed charytatywnym meczem baseballowym, ciężko postrzelony został republikański kongresman Steve Scalise. Jak długo to było możliwe, media głównego nurtu ukrywały, że ataku dokonał podjudzony przez niekończące się seanse nienawiści uczestnik kampanii wyborczej Barnie Sandersa. Rewolwerowiec (na co dzień przeciwnik prawa do posiadania broni) tuż przed oddaniem strzałów dopytywał się, z jakiej partii są kongresmani, uczestniczący w sportowym wydarzeniu. Kiedy sprawa wyszła na jaw, CNN zrobił wywiad ze  znajomym bandyty, przekonującym, że zamachowiec nie był zły (“evil”), tylko zagubiony w polityce. Strzelanina nie ostudziła temperamentu opozycyjnych wobec republikanów polityków i “oświeconych” celebrytów, utrzymujących, że Scalise “zasłużył sobie na nauczkę”.

Relacje z wizyty Trumpa w Warszawie będą pełne miażdżącej krytyki prezydenta USA, który zostanie oskarżony o mieszanie się w wewnetrzne sprawy Europy. Równocześnie Inicjatywa Przymorza będzie z pasja atakowana, jako próba rozbicia jedności europejskiej wspólnoty i podważenia konieczności humanitarnego przygarniania milionów przybyszów. Polityka imigracyjna Europy nie ma nic wspólnego z piękną tradycją przyjmowania uchodźców politycznych. Jaką walkę toczyli młodzi mężczyźni, opłacający morskich przemytników, by dostać się do brzegów kolebki cywilizacji? Dlaczego 80 procent kobiet, uciekających z Afryki przez Libię jest gwałconych? W jaki sposób pasażerowie śródziemnomorskiego szlaku przemytniczego bronią swoich kobiet i dzieci, zostawiając je w większości w zagrożonych regionach?  Dlaczego tylko 5% nielegalnych przybyszów do Włoch kwalifikuje się do statusu uchodźcy? Inżynierowie równomiernego zaludnienia świata nie pozwalają na takie rozterki i zadawanie niewygodnych pytań. Wysyłając “charytatywne” statki ratownicze pod same brzegi Libii, wołają tylko o fałszywą solidarność, tolerancję i jedność, wymagającą wyzbycia się własnej tożsamości.

Jaką szansę mają w tej nierównej walce  ostatni posłańcy tradycji, prawdy i wolności?

.

Aleksander Rybczyński

Obraz: Giorgio de Chirico, The Lost Son, 1922.

,

Hits: 2

Leave a comment

Your email address will not be published.


*


Don`t copy text!